Czy piloci wiedzieli, że się rozbiją? (trzecia czarna skrzynka)

Publikacja w serwisie: 16 April 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , ,

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk podał publicznie infomację o zapisie czarnych skrzynek. Wynika z niej, iż piloci przed samą katastrofą rozumieli, że się rozbiją, że katastrofa pod Smoleńskiem jest nieunikniona. Wbrew wcześniejszym informacjom, prokurator wojskowy podał, iż “podejście do lądowania było tylko jedno i od razu złe”.

Jutro do Polski przywieziona zostanie trzecia znaleziona czarna skrzynka samolotu. Będzie badana prawdopodobnie w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych. Płk Zbigniew Rzepa, prokurator wojskowy biorący udział w badaniu przyczyn katastrofy powiedział, że końcówka zapisu “była dramatyczna”. Nie wiadomo jednak, gdyż nie została publicznie podana informacja, czy pasażerowie wiedzieli, że maszyna uderzy o ziemię.

Rozmów z kabiny dotyczą jedynie rozmowy między pilotami. Wyklucza się udział w nich osob trzecich. Trzeba jeszcze jednak zsynchronizować zapisy rozmów z czasem lotu. Wykluczono wersję kilkukrotnego podchodzenia do lądowania w Smoleńsku. Zapisy czarnych skrzynek wg płk. Rzepy zawierają informację pozwalającą jednoznacznie wyjaśnić przyczynę katastrofy.

Jak mówi płk Wiesław Grzegorzewski, dyrektor departamentu prasowo-informacyjnego MON w Tu-154 standardowo jest umieszczonych pięć skrzynek rekordowych. Część to skrzynki tzw. eksploatacyjne, robocze, “które nie mają przetrwać, natomiast dwie są tak zbudowane, by przetrwać najtrudniejsze chwile w momencie katastrofy”.

JW na podst. PAP

Oceń artykuł:

tagi: , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters