Lech Wałęsa: to żniwa dla wiecznych spiskowców

Publikacja w serwisie: 07 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , ,

wp.pl

Kiedy obserwuję w ostatnich dniach wypowiedzi „prawdziwszych” patriotów widzę, że wreszcie są w swoim żywiole, bo teorie spiskowe i straszenie Polaków mogą rozwijać do woli i to pod płaszczykiem moralności, patriotyzmu i szukania jakiejś prawdy.

I wcale mnie to nie dziwi. Nie wierzyłem, że ci „lepsi prawi Polacy” pozostawią sprawę katastrofy i nie będą jej wykorzystywać w kampanii. Znając ich konstrukcję psychiczną i podejście do polityki zaskoczony nie jestem. Swój świat zawsze dzielą na „my” i „oni”. „Oni” są zawsze zagrożeniem, agentami, szykującymi spisek. Tak miałem w kancelarii z braćmi Kaczyńskimi, którzy byli, przyznaję, dobrzy na czas walki, burzenia, ale w demokracji nie potrafili patrzeć do przodu i konstruktywnie, ciągle węszyli spiski. Dlatego im podziękowałem w końcu za współpracę. Oni nie zrezygnowani ze swojej filozofii spisku. Swój kapitał polityczny zbudowali na atmosferze zagrożenia, strachu i spisku, nie na budowaniu. Dlatego ta ogromna katastrofa staje się dla tej formacji taką pożywką spiskową i polityczną. I umiejętnie, chociaż niemoralnie, ją wykorzystuje. Tak działają ludzie spod tego sztandaru – nie tylko politycy, ale też publicyści z misją, którzy w imię zawłaszczanej tylko dla siebie moralności i patriotyzmu, nie cofną się przed żadną manipulacją, nawet groźną dla polskiej racji stanu.

Konstrukcja tego działania jest dość sprytna i skuteczna, bo każda krytyka prób wmontowania katastrofy w kampanię spotyka się ze świętym upomnieniem, że przecież chodzi o prawdę, że przecież to wszystko to spisek! Dla nich nie ma odcieni szarości, argumentów, odpowiedzialności. Jesteś z nami lub nie. Nie ma innej drogi. A jeśli nie jesteś z nami – jesteś w spisku.

Podziwiam chwilami drugą stronę zachowującą spokój, nie dającą wciągnąć się do takiej brudnej rozgrywki. Ważny był spokój w czasie żałoby, ważne było zachowanie ciągłości państwa, pełnej odpowiedzialności za rządzenie. Ten egzamin polska demokracja zdała pozytywnie. Ale już w prawdziwej kampanii, w której „prawi Polacy” idą na świętą wojnę, nie można milczeć, trzeba pokazywać manipulacje, jak te w wykonaniu Pospieszalskiego i innych. I nie dawać pretekstów do snucia kolejnych spisków i zagrożeń. Bez tego pojawi się kolejny „dziadek z Wehrmachtu” i powróci tzw. IV RP! Bo w przypadku zakonu IV RP nie ma argumentów, jest wiara i emocje umiejętnie podsycane katastrofą przez własnych ideologów, z rozgłośnią toruńską na czele. Dla nich nie jest ważne, jakie poglądy miał śp. Prezydent. Zbudowany został jego nowy pośmiertny obraz, który może prowadzić do ważnych zwycięstw w tej wojnie. Bo te głosy i podpisy to przede wszystkim poparcie dla takiego nowego obrazu zmarłego Prezydenta. I to z tego powodu niewiele będzie się udzielać kandydat PiS. Każda jego wypowiedź przypomni czas jego rządów, a w tej sytuacji lepiej polegać na tworzonych mitach, z którymi jedni się boją, a inni nie chcą dyskutować.

Oceń artykuł:
(3.00)
głosów: 1
tagi: , , , , ,

Komentarze: »

Jeśli uważasz że któryś komentarz nie powinien się tutaj znaleźć zgłoś to na adres:

admin@smolensk-2010.pl
  • freedom :

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o dramacie Lecha Wałęsy (2,5 minuty): http://www.youtube.com/watch?v=vlYxOcpRdYg&feature=related
    i “Pod prąd” – ks. Stanisław Małkowski (4 części) http://www.youtube.com/watch?v=xq0dBjbxIk8

    Thumb up 0 Thumb down 0

  • freedom :

    Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (2010-08-14):

    “Najbardziej używanymi przez Lecha Wałęsę słowami są słowa “ja” i “mój”. Świadczy to o jego ogromnym egocentryźmie. W tym duchu należy odczytać najnowszą jego wypowiedź, poprzez którą nie tylko odmówił udziału w uroczystościach z okazji 30-lecia Związku, ale i jeszcze raz podkreślił swoje “prawa własności”.

    Od wielu lat Wałęsa ma ewidentny problem sam z sobą. Pompowany przez lata pochlebstwami tak przez cynicznych polityków, jak i najróżniejszej maści klakierów, naprawdę uwierzył, że “Solidarność to ja”. Jest to jego osobista tragedia.

    “Solidarność” – tak jako Związek, jak i ruch – nigdy nie była własnością ani jednego człowieka, ani grupki osób. Była i jest własnością polskiego społeczeństwa, które ją stworzyło i które o nią walczyło. Czy Wałęsa po raz kolejny obrazi się czy nie, to dla historii i współczesności “nie ma już większego znaczenia.

    Na jubileuszowy Zjazd w Gdańsku, który odbedzie się w dniach 30-31 sierpnia br. dostałem osobiste zaproszenie od przewodniczącego Janusza Śniadka. Oczywiście wybieram się. Przede wszystkim, aby oddać hołg zwykłym szarym robotnikom. Również dlatego, aby zapalić znicz na grobie Anny Walentynowicz, od której zaczął się historyczny strajk i która ten straj uratowała, gdy Lech Wałęsa po trzech dniach chciał go już zakończyć.” (za: http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3290)

    I jeszcze ks. Isakowicz-Zaleski o Wałęsie i nie tylko: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090412/OBSERWATOR/547846455 “Uważam, że historyk, który nie jest pracownikiem uczelni ani IPN, jest wolny w swoich badaniach. Natomiast bardzo źle przyjąłem wypowiedź pana Niesiołowskiego, że mam zrzucić sutannę i być pracownikiem IPN. Ale takie słowa świadczą o jego prostactwie i przypominają mi czasy ubeckie. To wtedy agenci z wydziału IV starali się wyrzucać z kapłaństwa dlatego, że na przykład jakiś ksiądz powiedział o Katyniu. Pan Stefan Niesiołowski, czy tego chce, czy nie chce, po raz kolejny te metody Służby Bezpieczeństwa przypomina. Ale nie jest on dla mnie autorytetem moralnym, więc przyjmuję to jako groteskę. To historia pokaże, kto ma rację. Już wiele razy się przekonałem, że bardzo łatwo się kogoś oskarża, opluwa, ale po dwóch latach zmienia się podejście do tych spraw.”

    Thumb up 0 Thumb down 0

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters