Pierwszy świadek na miejscu zdarzenia
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
Zobacz także:
» "List z Polski" » SMOLEŃSK: NOWY ŚWIADEK, NOWE FAKTY » Jest świadek awantury przed Smoleńskiem » Świadek katastrofy: w kabinie była jeszcze jedna osoba » Do kraju wróci dzisiaj pierwszy żołnierz RP » Powstaje pierwszy film fabularny o katastrofie smoleńskiej » Miller: Raport ws. katastrofy smoleńskiej pierwszy otrzyma premier » 10.4.10 – Pierwszy polski film śledczy o Tragedii Smoleńskiej reż. Anita Gargas » MGŁA – Pierwszy Polski Film O Katastrofie w Smoleńsku – wersja online [YouTube] » Na miejscu była potworna cisza… » Rodziny ofiar w miejscu katastrofy » Zdarzenia i fakty wskazujące na współodpowiedzialność władz Federacji Rosyjskiej » Znaleziono szczątki ofiar w miejscu katastrofy w Smoleńsku » Śledczy wciąż intensywnie pracują na miejscu katastrofy » Zakończyły się czynności śledcze na miejscu katastrofy pod Smoleńskiem » Strzały na miejscu katastrofy? – nowe zeznania rosyjskich milicjantów » W jakim stanie i miejscu znajdował się kokpit Tu-154 po katastrofie 10 kwietnia ub.r. na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj? » “cała sztuka polega na tym, aby uczynić to w taki sposób, że powstanie ogólne przeświadczenie o rzeczywistości danego faktu lub danego zdarzenia” » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEKMotto: “Tymczasem świadek, którego słowa przytacza agencja Reutera, powiedział, że co najmniej 6 gruzińskich śmigłowców bojowych zaatakowało cele wokół stolicy Osetii Południowej, Cchinwali. Wydaje się to stać w sprzeczności z zapewnieniami Tbilisi o zakończeniu działań militarnych wokół Osetii Południowej”.
opinie.nienachalne.salon24.pl
Typowano krótkofalowca, zabłąkanego uczestnika obchodów katyńskich, ale nikt nie wpadł na działkowicza, który sobotnim rankiem udał się pielić rzodkiewkę nieopodal lotniska wojskowego “Siewiernyj”. Traf chciał, że działkowicz, z zawodu emeryt, w rubryce “wykształcenie” miał wpisane: pilot wojskowy. Znane są już jego dane personalne: świadek jest obywatelem rosyjskim, nazywa się Nikołaj Łosiew i był pierwszą osobą, która dotarła na teren katastrofy – stało się to w dwadzieścia minut po niej, jak donosi Polskie Radio, które świadka przepytało.
Okazało się, że świadek, zanim wg jego słów “ na miejscu zdarzenia szybko pojawiła się milicja, która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy”, dotarł do kabiny pilota i naliczył w niej nie cztery, jak być powinno, a pięć ciał.
Tymczasem według podawanych oficjalnie informacji właśnie z identyfikacją m.in. załogi: czterech osób niewątpliwie obecnych w kabinie, ale także jednej ze stewardes patomorfolodzy mieli największy problem: odszukano je, dokonano identyfikacji i przewieziono najpóźniej – jako ostatnich; ich ceremonie pogrzebowe poprzedzały pogrzeb tylko jednej osoby – gen Błasika. Również według rekonstrukcji toru samolotu to kokpit ucierpiał najbardziej w zderzeniu z ziemią. A uroczystości pogrzebowe typowanego przez część mediów jako piatego odnalezionego w kokpicie na podstawie wypowiedzi emeryta Nikołaja Łosiewa o pięciu osobach Mariusza Kazany odbyły się w cztery dni przed uroczystościami związanymi z ostatnią drogą pierwszego pilota załogi – odnaleziono je i przewieziono wczesniejszym transportem.
Wydawać by sie mogło, że świadek jako lotnik wojskowy nie powinien miec problemów z rozpoznaniem części samolotu, a nawet odróżnić najbardziej uszkodzony kokpit od części ogona samolotu publikowanych jako ilustracja jego wypowiedzi; tym bardziej, skoro z Tupolewami rosyjskie lotnictwo wojskowe, emerytowane czy nie, kontakt mieć musiało. Możnaby przypuszczać, że skoro identyfikacja osób znajdujących się w kokpicie zajęła rosyjskim patomorfologom prawie dwa tygodnie, to odróznienie w najbardziej zniszczonej cześci, przykrytej może dnem samolotu pięciu ciał na pierwszy rzut oka mogłoby przedstawiać trudność. Ale poza podkreślaniem szybkiego przybycia milicji “która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy” świadek zaznaczył również, że “w trakcie wypadku nad lotniskiem utrzymywała się bardzo silna mgła”. Może przetrwała dwadzieścia minut po wypadku.
Jednak ujawnienie się świadka zyskiwałoby może sens, gdyby przyjąć, że kluczowe w jego zeznaniu jest zapewnienie o “szybkim przybyciu milicji, która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy”.




