Pierwszy świadek na miejscu zdarzenia

Publikacja w serwisie: 29 May 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi:

Motto: “Tymczasem świadek, którego słowa przytacza agencja Reutera, powiedział, że co najmniej 6 gruzińskich śmigłowców bojowych zaatakowało cele wokół stolicy Osetii Południowej, Cchinwali. Wydaje się to stać w sprzeczności z zapewnieniami Tbilisi o zakończeniu działań militarnych wokół Osetii Południowej”.

opinie.nienachalne.salon24.pl

Typowano krótkofalowca, zabłąkanego uczestnika obchodów katyńskich, ale nikt nie wpadł na działkowicza, który sobotnim rankiem udał się pielić rzodkiewkę nieopodal lotniska wojskowego “Siewiernyj”. Traf chciał, że działkowicz, z zawodu emeryt, w rubryce “wykształcenie” miał wpisane: pilot wojskowy. Znane są już jego dane personalne: świadek jest obywatelem rosyjskim, nazywa się Nikołaj Łosiew i był pierwszą osobą, która dotarła na teren katastrofy – stało się to w dwadzieścia minut po niej, jak donosi Polskie Radio, które świadka przepytało.

Okazało się, że świadek, zanim wg jego słów “ na miejscu zdarzenia szybko pojawiła się milicja, która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy”, dotarł do kabiny pilota i naliczył w niej nie cztery, jak być powinno, a pięć ciał.

Tymczasem według podawanych oficjalnie informacji właśnie z identyfikacją m.in. załogi: czterech osób niewątpliwie obecnych w kabinie, ale także jednej ze stewardes patomorfolodzy mieli największy problem: odszukano je, dokonano identyfikacji i przewieziono najpóźniej – jako ostatnich; ich ceremonie pogrzebowe poprzedzały pogrzeb tylko jednej osoby – gen Błasika. Również według rekonstrukcji toru samolotu to kokpit ucierpiał najbardziej w zderzeniu z ziemią. A uroczystości pogrzebowe typowanego przez część mediów jako piatego odnalezionego w kokpicie na podstawie wypowiedzi emeryta Nikołaja Łosiewa o pięciu osobach Mariusza Kazany odbyły się w cztery dni przed uroczystościami związanymi z ostatnią drogą pierwszego pilota załogi – odnaleziono je i przewieziono wczesniejszym transportem.

Wydawać by sie mogło, że świadek jako lotnik wojskowy nie powinien miec problemów z rozpoznaniem części samolotu, a nawet odróżnić najbardziej uszkodzony kokpit od części ogona samolotu publikowanych jako ilustracja jego wypowiedzi; tym bardziej, skoro z Tupolewami rosyjskie lotnictwo wojskowe, emerytowane czy nie, kontakt mieć musiało. Możnaby przypuszczać, że skoro identyfikacja osób znajdujących się w kokpicie zajęła rosyjskim patomorfologom prawie dwa tygodnie, to odróznienie w najbardziej zniszczonej cześci, przykrytej może dnem samolotu pięciu ciał na pierwszy rzut oka mogłoby przedstawiać trudność. Ale poza podkreślaniem szybkiego przybycia milicji “która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy” świadek zaznaczył również, że “w trakcie wypadku nad lotniskiem utrzymywała się bardzo silna mgła”. Może przetrwała dwadzieścia minut po wypadku.

Jednak ujawnienie się świadka zyskiwałoby może sens, gdyby przyjąć, że kluczowe w jego zeznaniu jest zapewnienie o “szybkim przybyciu milicji, która nakazała wszystkim opuszczenie miejsca katastrofy”.

http://wiadomosci.onet.pl/1805222,12,,1,drukuj.html

http://www.wnp.pl/informacje/zakonczono-identyfikacje-ciala-ostatnich-ofiar-katastrofy-beda-w-kraju-w-piatek,107846_1_0_0.html

http://wiadomosci.onet.pl/2166675,12,swiadek_katastrofy_w_kabinie_bylo_cialo_jeszcze_jednej_osoby,item.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7853693,Swiadek__w_kokpicie_tupolewa_bylo_cialo_piatej_osoby.html

http://cerber.salon24.pl/179106,czy-gazeta-pl-sugeruje-ze-doszlo-do-likwidacji-ocalalych-ofiar

Oceń artykuł:

tagi:

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters