Co Rosjanie znaleźliby w Lockerbie?
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
Zobacz także:
» "List z Polski" » Rosjanie nie chcieli świadków » Rosjanie z Polakami uwinęli się w Smoleńsku w tri miga » Rosjanie przeprowadzili sekcje zwłok wszystkich ofiar katastrofy » ROSJANIE NAPLULI NAM W TWARZ » Rosjanie wybielili kontrolerów » Minister obrony: Rosjanie nie wywiązują się » Rosjanie zacierają ślady po eksplozji? » Rosjanie z zarzutami za katastrofę smoleńską? » Rosjanie nie powinni dać zgody na lądowanie » Rosjanie wymieniali żarówki po katastrofie? » ROSJANIE PRZEKAZALI NAM “WSZYSTKIE” MATERIAŁY » Rosjanie łamią wszelkie zasady » ROSJANIE ZWOLNILI POLSKICH DZIENNIKARZY » Rosjanie włączali laptopy ofiar » ROSJANIE NIE ODDADZĄ WRAKU TUPOLEWA? » Jak Rosjanie pozbawili mjr. Protasiuka licencji » Rosjanie zabezpieczyli dokumenty… pleśnią » Rosjanie chcą przetopić tupolewa! » Rosjanie wpisali ofiarom: “Podróż prywatna” » Prokuratura uznała, że wystarczy to, co robią Rosjanie » Sławomir Wiśniewski: Rosjanie brali co popadnie » Rosjanie piszą do Polaków, Polacy – do Rosjan » Rosjanie planowali porwanie samolotu z Berlina » Rosjanie tłumaczą dlaczego pocięli wrak » Rosjanie pokażą kolejne dokumenty. Dziennikarzom » Rosjanie odebrali pilotom nawet dyplomy » Rosjanie potraktowali ciała ofiar jak odpady » Rosjanie nie życzyli sobie otwierania trumien » Rosjanie robili wszystko, by “posadzić” tupolewa » Rosjanie odpowiedzieli na 33 z 220 wniosków i pytań skierowanych do MAK » Europa zobaczy, jak Rosjanie cięli wrak » Rosjanie mogą podważyć każdy dokument » ROSJANIE ODESŁALI UBRANIE ŻAŁOBNE ŚP. PRZEMYSŁAWA GOSIEWSKIEGO » Smoleńsk: Hipoteza nr 4. / Nigdy nie uwierzę, że to zrobili Rosjanie. » Rosjanie wstrzymują się z przekazaniem kolejnych akt smoleńskiego śledztwa » SMOLEŃSK: ROSJANIE NISZCZYLI ZAWARTOŚĆ APARATÓW OFIAR » Prezydent Lech Kaczyński: W Gruzji strzelali Rosjanie » Rosjanie: prawda o katastrofie może być gorzka dla Polski » Rosjanie zmuszają rodziny Ofiar do składania zeznań? » Rosjanie nawet błędy popełniają w dobrej intencji » Adwokat Ewy Błasik: Rosjanie zrobili to, o co się do nich zwrócono » Rosjanie nie przekazali stronie polskiej oryginału filmu » Rosjanie mocno ograniczyli plany polskich archeologów » Ponad 1200 km pociągiem z Moskwy do Warszawy. Rosjanie nie do zdarcia. » Rosjanie nie mogą dyktować, co powinien robić generał Błasik » Rosjanie: Trzy ofiary katastrofy smoleńskiej błędnie zidentyfikowane » Rosjanie nie przekażą polskiej prokuraturze oryginałów czarnych skrzynek » Rosjanie celowo poinformowali o błędach w identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej » To Rosjanie zbadają czarne skrzynki tupolewa, przy udziale Polaków » Tu-154m. Rosjanie ujawnili prawdę. Prawda jest bardzo gorzka. » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEKŚmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy, zmuszeni przez własny rząd do pracy na spreparowanych stenogramach; Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu dziennikarzy uważanych przez niektórych kolegów po fachu za „oszołomów”. Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie głośnej katastrofy boeinga nad szkockim Lockerbie w 1988 r., do dziś nie wiedzielibyśmy, że samolot strącili terroryści.
Po katastrofie w Smoleńsku niektóre z głównych mediów zamiast prowadzić własne śledztwa, na co dzień oskarżały o „nienawiść”, „mroczne pasje”, „obsesje” i „podłe myśli” każdego, kto ośmielił się stawiać hipotezy o celowym zniszczeniu samolotu z prezydentem Polski na pokładzie (wszystkie te określenia z jednego tylko tekstu Piotra Stasińskiego z „Gazety Wyborczej”). Ofiarami tego medialnego terroru padli zarówno politycy (głównie PiS), jak i dziennikarze oraz blogerzy, którzy pozostali sceptyczni wobec raportów rosyjskich śledczych i zapewnień rządu RP o polsko-rosyjskim pojednaniu.
Mroczne pasje zachodnich dziennikarzy
Zajrzeliśmy do amerykańskich i brytyjskich gazet z lat 1988–1989 i początku lat 90. Wynika z nich, że od dnia tragedii nad Lockerbie własne śledztwa prowadziło dziesiątki dziennikarzy z Europy Zachodniej i USA, m.in. z „Time”, „Die Zeit” czy „Washington Post”. „Mroczne pasje” i „obsesje” zachodnich żurnalistów przejawiały się w starannym dokumentowaniu okoliczności katastrofy, przepytywaniu setek informatorów ze służb specjalnych i naocznych świadków zdarzenia, krytyce prowadzonego śledztwa oraz stawianiu najrozmaitszych, często zupełnie nieprawdopodobnych hipotez. O strącenie amerykańskiego samolotu dziennikarze podejrzewali m.in. terrorystów z Libanu, bojowników palestyńskich, syryjskich handlarzy narkotyków, władze Iranu, radykałów z Libii (do tej wersji przychylili się brytyjscy i amerykańscy śledczy), agentów Stasi, szpiegów Mossadu, a nawet CIA. Niektóre z tych hipotez były oczywiście określane mianem „teorii spiskowych”, ale nikomu nie przyszłoby do głowy nazywać ich „piekielną kampanią”, „sabatem czarownic” czy efektem „mrocznych pasji” – tak jak uczynił to wspomniany już Piotr
Do dziś zresztą w angielskich i amerykańskich środkach masowego przekazu pojawiają się filmy i artykuły prasowe, podważające oficjalne ustalenia śledczych (zwłaszcza wartość dowodów przeciw oskarżonym przez prokuratorów Libijczykom) czy ujawniające nowe szczegóły tragedii sprzed 22 lat. Mimo że część z nich uderza w dawną administrację George’a Busha i konserwatywny rząd Margaret Thatcher, nikt nie zarzuca ich autorom politycznej gry trumnami czy wywoływania wojny amerykańsko-amerykańskiej lub brytyjsko-brytyjskiej.
Rosyjskie „standardy”
Śmierć prezydenta RP pod Smoleńskiem badają: polscy śledczy, zmuszeni przez własny rząd do pracy na fałszywych stenogramach; Rosjanie, którzy od razu wykluczyli zamach; i kilkunastu dziennikarzy uważanych przez swoich kolegów po fachu za „oszołomów”. Gdyby tak wyglądało śledztwo w sprawie Lockerbie, poprzestano by zapewne na wersji, że przyczyną katastrofy były mewy, które wleciały do silnika (w Szkocji stawiano i takie hipotezy), a w najgorszym przypadku usterka techniczna amerykańskiego samolotu.
Różnice widać w każdym aspekcie śledztwa. Sami szkoccy detektywi w ciągu roku od rozbicia się boeinga odwiedzili w poszukiwaniu prawdy 13 państw i przesłuchali ponad 15 tys. osób (!). Dla porównania: prowadzący dochodzenie w sprawie śmierci prezydenta RP i najwyższych polskich dowódców Rosjanie nie przesłuchali jeszcze nawet całej obsady wieży lotów z tragicznego 10 kwietnia (chodzi – uwaga – o trzy osoby).
W amerykańskim dzienniku „Newsday” z 3 kwietnia 1989 r. czytamy, że w Szkocji aż 11 tys. policjantów i żołnierzy brytyjskich przeszukiwało tereny, na których mogły znajdować się szczątki samolotu (był to obszar 2 tys. km kw.!). Towarzyszyły im helikoptery wyposażone w specjalistyczne termowizory. Każdy drobny odłamek (a znaleziono ich grubo ponad 10 tys.) został oznaczony, osobno zapakowany i odwieziony w miejsce, gdzie znaleziska poddawano prześwietleniom promieniami rentgenowskimi i chromatografii gazowej (w celu znalezienia ewentualnych pozostałości po materiałach wybuchowych). Dziś wiemy, że tylko dzięki tak drobiazgowym badaniom odnaleziono nadpalony skrawek materiału, który po wnikliwym śledztwie naprowadził prokuratorów – poprzez Niemcy, Czechosłowację i Maltę – na trop terrorystów z komunistycznej Libii.
Maszyna, która po eksplozji bomby rozerwała się na trzy części i spadła z wysokości 9 km, została zrekonstruowana w 80 proc. i do dziś jest przechowywana w miejscowości Lincolnshire. Tymczasem w Rosji już teraz słychać głosy, że wrak polskiego Tu-154 należałoby przetopić.
Brytyjscy i amerykańscy śledczy bardzo poważnie podeszli też do sprawy obdukcji i zbadania ciał pod kątem kryminalistycznym. W książce Geraldine Sheridan i Thomasa Kenninga pt. „Survivors: Lockerbie” (1993 r.) czytamy, że po katastrofie wiele ciał ofiar wciąż leżało w ogródkach miasteczka. Nie był to jednak oczywiście wynik niechlujstwa lub złej woli policji (jak w przypadku Smoleńska), lecz działanie dla dobra śledztwa: leżące przed domami zwłoki były szczegółowo fotografowane i oznaczane, aby po porównaniu z rozkładem miejsc w samolocie ustalić dokładną siłę i kierunek ewentualnego wybuchu bomby na pokładzie.
W Rosji, gdy polski Tu-154 został rozerwany na strzępy po upadku z kilku metrów, analizy takiej nie przeprowadzono, gdyż jeszcze w dniu katastrofy rosyjskie władze ogłosiły, że wersja zamachu nie jest przez nich brana pod uwagę.
Bierność Tuska i Komorowskiego
Amerykański Boeing 747 spadł na szkockie miasteczko Lockerbie 21 grudnia 1988 r. Natychmiast po tragedii (w której zginęło 270 osób) wszczęto śledztwo, prowadzone wspólnie przez szkocką policję i prokuraturę oraz amerykańskie FBI. Wystarczy powiedzieć, że jeszcze zanim przystąpiono do wydobycia z kokpitu ciał pilotów, na miejscu katastrofy pojawili się eksperci z USA, którzy weszli do roztrzaskanej, znajdującej się w niewielkim kraterze kabiny.
Pod Smoleńskiem to Rosjanie zabezpieczyli teren, wrak i szczątki ofiar, a w mediach obowiązującą wersją stał się błąd pilotów. „Gospodarze” śledztwa jeszcze tego samego dnia dali do zrozumienia, że hipoteza celowego spowodowania katastrofy w ogóle nie będzie rozpatrywana, a awaria rosyjskiej maszyny jest w zasadzie wykluczona. Tezom tym, jak pamiętamy, od początku sekundowały główne polskie media i rząd RP.
Zupełnie inaczej było po wydarzeniach w Lockerbie. Spowodowały one błyskawiczną reakcję najważniejszych polityków brytyjskich i amerykańskich. Premier Margaret Thatcher wsparła lokalną policję i prokuraturę ogromnymi kwotami, sprawiając, że prowadzone w Lockerbie dochodzenie zamieniło się w jedno z największych śledztw w historii Wielkiej Brytanii. Zarówno „żelazna dama”, jak i brytyjski minister transportu Paul Channon osobiście nadzorowali postępowanie, a nawet spotykali się z zajmującymi się katastrofą dziennikarzami (np. w marcu 1989 r. premier Thatcher przekazała pięciu reporterom pierwsze poufne informacje o natrafieniu na trop domniemanych sprawców).
Amerykanie także potraktowali sprawę niezwykle prestiżowo, bo własne postępowania wszczął Departament Sprawiedliwości i CIA, a oficerowie FBI odegrali wiodącą rolę w amerykańsko-brytyjskim śledztwie. Dla przykładu: ekspertem, który wykonał niemal wszystkie najważniejsze badania kryminalistyczne w sprawie Lockerbie, był Thomas Turman z FBI. To tak, jakby najbardziej istotne dla smoleńskiego śledztwa analizy wykonywał jako pierwszy wysoki oficer lub specjalista z Komendy Głównej Policji.
Trzy miesiące po katastrofie w Szkocji, a więc jeszcze przed odnalezieniem dowodów, które posłużyły potem w procesie zamachowców, ówczesny prezydent elekt USA George Bush zapowiedział „surowe ukaranie” sprawców tragedii. Mimo tych zapewnień i działań administracji USA media zarzucały amerykańskiemu przywódcy… bierność i „wyciszanie” śledztwa.
Rząd polski Donalda Tuska i prezydent elekt Bronisław Komorowski nie zrobili jak do tej pory nic, by śledztwo podjęła komisja międzynarodowa.
Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,page,2,title,Co-Rosjanie-znalezliby-w-Lockerbie,wid,12513879,wiadomosc_prasa.html
27 lipca 2010

(4.75)



