Co zaniedbali polscy prokuratorzy w Moskwie

Publikacja w serwisie: 30 August 2010
Klikaj przycisk +1, aby osoby z listy kontaktów widzieli Twoje rekomendacje w wyszukiwarce
tagi: , , , , , , , , , , , ,

Zobacz także:

» "List z Polski" » Polscy prokuratorzy odcięci od dowodów » POLSCY PROKURATORZY ZŁAPANI NA ROSYJSKI HACZYK » POLSCY PROKURATORZY ZŁAPANI NA ROSYJSKI HACZYK » Polscy biegli będą pracować w Moskwie dłużej, niż planowano » Polscy prokuratorzy rozpoczęli śledztwo w sprawie tragedii w Smoleńsku » Polscy prokuratorzy badający przyczyny katastrofy smoleńskiej znów lecą do Rosji » Rosyjscy śledczy: Istniała możliwość przeprowadzenia ekspertyz medycznych w Polsce. Prokuratorzy polscy nie skorzystali » Prokuratorzy nie działali z rozmachem » Prokuratorzy nie mieli w planach sekcji » Anonsowane z wielkim szumem przez polską prokuraturę protokoły sekcji zwłok zostały jednak w Moskwie » Ambasada w Moskwie tonie w kwiatach » Prokuratorzy nie przywieźli z Moskwy żadnych dokumentów ani protokołów » Moskwa: Polscy śledczy wracają do kraju » Akta będą, ale w Moskwie » Kłopoty zaczęły się w Moskwie » Prokurator otrzyma w Moskwie 11 tomów akt » Co jeszcze podpisał Miller w Moskwie? » Książka pokładowa została w Moskwie » Polscy śledczy w poniedziałek mają rozpocząć przesłuchania kontrolerów ze Smoleńska. O co pytać? » Dziennikarze “Naszego Dziennika” zatrzymani w Moskwie » Polscy lekarze nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej – Ewa Kopacz » Prokurator wojskowy: W Moskwie nie mieliśmy żadnych problemów » Prokuratorzy zbierają, biegli badają » Trzej eksperci dołączyli do polskiej grupy badawczej w Moskwie » Prokuratorzy Karol Kopczyk i Jarosław Sej jadą do Moskwy » Naczelnik Biura Ekspertyz Medycyny Sądowej w Moskwie: “Po co określać godzinę śmierci?” » GENERAŁ NKWD UHONOROWANY W MOSKWIE – Mordował Polaków, zabił 50 tysięcy osób – dostał pomnik » Polscy eksperci wrócili ze Smoleńska » Polscy biegli wracają z Moskwy » Czy polscy lekarze uczestniczyli w sekcjach zwłok… » 30 maja polscy biegli jadą do Moskwy » Putin: Polscy bracia prowadzili z nami wojnę » Polscy eksperci wracają. Wrak wciąż niszczeje » Polscy śledczy liczą na przełom we współpracy z Rosjanami » Katastrofa 10 kwietnia: Rosyjscy i polscy eksperci polecieli do USA » Polscy archeolodzy nie mają zgody na wjazd do Smoleńska » Polscy piloci znów mogą latać tupolewem » Dziś polscy archeolodzy i geodeci, dotarli do Smoleńska » Polscy śledczy nie mają pełnej dokumentacji ws. ofiar katastrofy smoleńskiej » Polscy śledczy mają komplet tłumaczeń akt smoleńskich otrzymanych w kwietniu » Polscy śledczy uznali wreszcie fakt obecności oficerów Biura Ochrony Rządu na Siewiernym » Były zaniedbania, mogą być zarzuty » Rosjanie nie życzyli sobie otwierania trumien » Bielan rzucił pomysł, że warto rozważyć pomysł, by na Wawelu byli chowani wszyscy polscy prezydenci. » Ewidentne zacieranie śladów » emerytowany oficer CIA: TO NIE BYŁ WYPADEK

Polska prokuratura wojskowa nie poinformowała rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, że są wobec tych osób realizowane formalne czynności prokuratury rosyjskiej

Dlaczego polska prokuratura wojskowa nie poinformowała rodzin, które przyjechały do Moskwy po katastrofie pod Smoleńskiem identyfikować ciała swoich bliskich, że Rosjanie będą od nich żądać pobrania materiału do badań genetycznych? – Może ktoś czegoś nie dopilnował, może mówiono, ale rodziny były w szoku – tłumaczy w rozmowie z “Naszym Dziennikiem” płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Rodziny nie dostały też do podpisu formularza zgody na pobranie próbek przetłumaczonego na język polski. Sporządzone w języku rosyjskim dokumenty były podpisywane “w ciemno”.

Strona rosyjska potrzebowała próbek do identyfikacji, dlatego w Moskwie pobierano krew od rodzin ofiar – stwierdza polska prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. – Do identyfikacji potrzebny był materiał porównawczy, w tej sytuacji nie należy się dziwić stronie rosyjskiej, że chciała pozyskać próbki – mówi płk Jerzy Artymiak, p. o. rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Nie widzę tu żadnej sensacji – dodaje.

Rodziny ofiar zwracają uwagę, że takie próbki pobierano od rodzin w Polsce. – W Polsce próbkę krwi pobrano od matki mojego męża – mówi Beata Gosiewska. Artymiak przyznaje, że po katastrofie wydano decyzję zabezpieczenia próbek porównawczych do badań DNA, ale nie były one do końca wiarygodne. – Dlatego nic dziwnego, że strona rosyjska, mając możliwość uzyskania bezpośrednio od rodzin ofiar próbek, wystąpiła o nie – stwierdza prokurator.

- Na pytanie o cel pobierania krwi Rosjanie odpowiedzieli, że im nie wystarczą próbki pobrane w Polsce. Nikt wówczas nie protestował. Poprowadzono nas do pobrania krwi, bo było to konieczne – mówi nam Andrzej Melak, brat Stefana. Krew pobierano od osób blisko spokrewnionych, zrezygnowano z tego m.in. w przypadku wuja Przemysława Gosiewskiego, który był na identyfikacji. – Rozumiem, że było to konieczne dla wymogów rosyjskiego postępowania karnego – mówi pełnomocnik kilku rodzin ofiar mecenas Bartosz Kownacki. Zaznacza jednak, że z informacji jego klientów wynika, że zabrakło danych na temat czynności śledczych rosyjskich. Przyznają to same rodziny, mówiąc o bałaganie i chaotycznych działaniach.

Pułkownik Artymiak przyznaje, że po katastrofie różne czynności odbywały się bardo szybko. – Może ktoś czegoś nie dopilnował, może mówiono, ale rodziny były w szoku – mówi. – To nie jest jakieś zaniedbanie, że należy kogoś napiętnować, można, owszem, zrzucić winę na MSZ, na służby konsularne, na prokuraturę, ale my działaliśmy poprzez biegłych, którzy byli umocowani – podkreśla prokurator.
Pułkownik Artymiak zaznacza, że w identyfikacji uczestniczyli prokuratorzy wojskowi przy udziale polskich medyków sądowych, a działanie rosyjskich medyków miało pełne uzasadnienie i służyło dobremu celowi. Prokurator podkreśla, że stan zwłok po katastrofie – wiele było w stanie szczątkowym – wymuszał badania DNA.

Beata Gosiewska przyznaje, że obecny w Moskwie wuj jej męża sam zgłaszał żądania przeprowadzenia badań DNA. Dodaje jednak, że po czynnościach identyfikacyjnych musiał podpisać protokół, który był po rosyjsku. Nie było dołączonego tłumaczenia polskiego, więc podpisywał niejako “w ciemno”. Ponadto informowano rodziny, że badania genetyczne będą trwały dwa dni. – A w Polsce lekarze nam mówili, że takie badania trwają 6 dni – mówi Gosiewska. – Jak było tak dobrze, to gdzie są te dokumenty z sekcji zwłok? – pyta adwokat Piotr Pszczółkowski w kontekście niedawnego wywiadu minister zdrowia Ewy Kopacz. – Skoro są różne pytania i wątpliwości, to nie było idealnie – dodaje. – Lekarze spóźnili się na sekcję, a protokołów nie mamy do dziś – wskazuje.

- Mnie interesuje, czy polscy patomorfolodzy byli przy czynnościach identyfikacyjnych – mów mecenas Kownacki. – Zapewnia się nas, że tak, ale z naszych informacji wynika, że tak nie było, a lekarze byli jedynie przy niektórych czynnościach – stwierdza adwokat. – Lada dzień spodziewamy się otrzymania tłumaczeń protokołów oględzin – zapowiada prokurator Artymiak. Podkreśla, że przy identyfikacji dochowano należytej staranności i śmiało możemy przyjąć, że w trumnach pochowano właściwe osoby – dodaje. – Rodziny nie wiedzą do dziś, kogo pochowały, to jest skandal, który powinien być naprawiony – stwierdza Pszczółkowski. – Kto podjął taką decyzję o nieotwieraniu trumien, to rodzina decyduje o tym – podkreśla. Beata Gosiewska przytacza słowa prokuratora Krzysztofa Parulskiego, który powiedział, że niebawem będą dostępne protokoły sekcji zwłok i wówczas rodziny po zapoznaniu się z nimi, jeżeli będą miały jakieś wątpliwości, będą mogły składać wnioski o ekshumacje. Jej zdaniem, przeprowadzane w Moskwie działania identyfikacyjne powinny być takie, żeby tych wątpliwości nie było. A polscy śledczy obecni w Moskwie powinni być gwarantem ich wiarygodności.

Zenon Baranowski

http://www.bibula.com/?p=26371

29 sierpnia 2010

Oceń artykuł:
(5.00)
głosów: 2
tagi: , , , , , , , , , , , ,

Komentarze są zablokowane.

Po przekroczeniu granicy rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim zmierzającym 10 kwietnia do Smoleńska na miejsce katastrofy miał zwolnić, a następnie krążyć po mieście. W tym czasie premier Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Według ustaleń Polskiego Radia, trasę z Witebska do granicy białorusko-rosyjskiej konwój z Jarosławem Kaczyńskim, który zmierzał do Smoleńska, by zidentyfikować ciało prezydenta RP, pokonał bardzo szybko. Tuż po przekroczeniu granicy rosyjskiej zwolnił. Pokonanie około stu kilometrów z Witebska na miejsce tragedii zajęło blisko trzy godziny. – Bardzo sprawnie dojechaliśmy do białorusko-rosyjskiej granicy. Tam 40 minut sprawdzano nam dokumenty, mimo że mieliśmy paszporty dyplomatyczne. W drodze do Smoleńska eskortowała nas już rosyjska milicja. Jechaliśmy bardzo wolno, około 25-30 km/h - relacjonował jeden z członków delegacji Adam Bielan. Delegacja pytała konwojujących milicjantów o powody tak wolnej jazdy. W odpowiedzi mieli usłyszeć, że takie mają rozkazy. Jeszcze przed Smoleńskiem pojazd z prezesem PiS został wyprzedzony przez kolumnę z premierem Tuskiem, który na Białorusi wylądował kilkadziesiąt minut po Kaczyńskim. Potem autokar z Jarosławem Kaczyńskim jeszcze krążył po mieście. W tym czasie premierzy Polski i Rosji odbyli spotkanie. Informacje te miał zweryfikować Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Co się dzieje

Stało się
i dzieje w dalszym ciągu
i będzie dziać nadal
jeśli nic się nie stanie co to wstrzyma.



Niewinni nie wiedzą o niczym
bo są zbyt niewinni
Winni nie wiedzą o niczym
Bo są zbyt winni



Biedni nie pojmują tego
bo są zbyt biedni
Bogaci tego nie pojmują
bo są zbyt bogaci



Głupcy wzruszają ramionami
bo są zbyt głupi
Mądrzy wzruszają ramionami
bo są zbyt mądrzy



Młodych to nie obchodzi
bo są za młodzi
Starych to teź nie obchodzi
bo są zbyt starzy



Dlatego nic się przeciw temu nie dzieje
i dlatego to się stało
i dlatego to się dzieje
i dziać będzie nadal



- Erich Fried -
free counters